środa, 7 września 2016

Dwa miesiące nieobecności..ale ulga móc znów napisać

Mijają dni, godziny, lato powoli zmierza ku końcowi. Mogę jednak już śmiało stwierdzić na ile moje cele zostały zrealizowane.
Na pewno zadbałam o siebie- włosy i paznokcie zyskały drugie życie. Niestety nie udało mi się nigdzie wyjechać, ale to sprawiło, że powstała druga lista poważniejszych celi nawet na kilka lat w przód. Teraz zaczynam oszczędzać pieniądze na moje marzenia, bo marzenia są po to by je realizować. Mój cel? 100zł miesięcznie wkładane do słoika.
Od trzech miesięcy pracuje w decathlonie jako kasjer/sprzedawca. Nie zarabiam tam milinów, jest to tylko 1/2 etatu ale zarabiam wystarczająco by starczało na podstawowe potrzeby i oszczędzanie. Jestem zadowolona z tej pracy. Blisko domu, grafik ustala się samemu, a pół etatu daje możliwość korzystania z wakacji i robienia czegoś jeszcze. Jest to praca lekka, ale nie mogę powiedzieć, że łatwa. Musiałam się nauczyć wiele nowych dla mnie rzeczy i na początku byłam naprawdę przerażona, teraz jest już coraz lepiej. Przedłużyli mi umowę do końca listopada i zobaczymy jak pogodzę to ze studiami. Tak, tak, ze studiami ;) Dostałam się na mój wymarzony kierunek, maturę zdałam z bardzo dobrym wynikiem i czego chcieć więcej? Dlatego już od października będę studentką dziennikarstwa.
Sprawy nabrały dość niespodziewanego obrotu, ponieważ moja mama praktycznie z tygodnia na tydzień wyprowadziła się do Warszawy- dostała tam ofertę pracy i stwierdziła, że nie ma nic do stracenia. Teraz wynajmuje mieszkanie, więc mam gdzie przyjeżdżać, a za 3 lata kto wie może magisterkę zrobię już tam. To byłaby dla mnie ogromna szansa na zdobycie doświadczenia, dobry staż i może w przyszłości pracę. Nie mogę się doczekać, jestem ogromnie ciekawa co niesie mi przyszłość. Mam nadzieję, że życie będzie dla mnie łaskawe, a reszta to kwestia szczęścia i mojej ciężkiej pracy. Chciałabym spełnić to marzenie i być szczęśliwa. Mam nadzieję, że otrzymam wsparcie od najbliższych. Wszyscy mówili, że robię błąd, że nie będę miała pracy po dziennikarstwie, że będzie mi ciężko, ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. W końcu to moje życie i to ja decyduje o tym jaką drogą pójdę. Rodzice ogromnie mnie wspierają, są dumni i chcą mojego szczęścia. Osiągnę wszystko jeśli tylko będę chciała. Nie każdy musi mieć naszykowaną ciepłą posadkę u wujka, ciotki, mamy, dziadka. Chcę udowodnić, że zrobię to sama, że można i że będę dobra w swoim zawodzie, bo przede wszystkim będę to robić z sercem, a nie z obowiązku :)
Ale dosyć o pracy i studiach.
Jakie plany na ostatnie dni wolności?
W poniedziałek zapisuję się na siłownie. Mój cel? 3-4 razy w tygodniu po 2h.
Czeka na mnie jeszcze jedna książka do przeczytania.
Mój pokój został już prawie całkowicie wykończony, brakuje jeszcze tylko ramek ze zdjęciami które mają zawisnąć na ścianie i do końca września zamierzam się tym zająć. Moje gniazdko wygląda cudownie i cieszy mnie tym bardziej, że urządziłam je praktycznie sama. Moja wizja i plan na ten pokój zdały egzamin w 100% i naprawdę miło się tam przebywa, mimo że nie włożyłam w to jakichś ogromnych pieniędzy. Kompletowanie rzeczy do tego miejsca i remont zajęły mi rok, ponieważ ściany były malowane w zeszłe wakacje, potem sprzedałam stare meble i kupiłam nowe. Na święta tata sprezentował mi lustro a mama dodatki w postaci stolika do pokoju, ramek, poduszek itd. Przez ostatni miesiąc dokupiłam dywan, świeczniki, krzesło do biurka oraz podkładkę na biurko i oczywiście pięknego storczyka, a teraz zostało mi tylko zawiesić ramki na ścianie :)
W przyszłym tygodniu, w piątek przyjeżdża do mnie przyjaciółka, której nie widziałam od maja :)) Natalka mieszka jakieś 25km ode mnie i widujemy się raz na jakiś czas. Już nie mogę się doczekać. Przyjaźnimy się już od 4 lat, ale nigdy nie miałyśmy okazji spędzić czasu tak dosłownie sam na sam, pogadać, zjeść pizze, napić się wina, więc jestem podekscytowana.
No i oczywiście mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić Warszawę. Co prawda mój chłopak pracuje od poniedziałku do soboty od 9 do 18, ale może weźmie 2 dni wolnego i pojedziemy.
I właśnie dostałam sms że buciki które zamówiłam na renee.pl czekają na mnie w paczkomacie, więc lecę natychmiast je odebrać ! :D


Miłego dnia wszystkim :)

poniedziałek, 30 maja 2016

Majowi ulubieńcy+ recenzja Kallos/Golden Rose/Oriflame/Ziaja/Makeup Revolution


Witam Was ponownie kochani! Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, które nabyłam i używałam w maju ;)
Zaczniemy od pielęgnacji ciała.
Pierwszym produktem jest krem do twarzy firmy Oriflame z serii Love Nature z rumiankiem do cery wrażliwej. Muszę Wam powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego produktu mimo że na początku byłam zniechęcona. Zamawiając go nie doczytałam, że jest to tylko 50ml. Jednak gdy zaczęłam go używać od razu przekonałam się do niego. Jest aksamitny, idealny do alergicznej delikatnej cery, nie podrażnia, a jego konsystentacja sprawia, że mimo małego opakowania jest bardzo wydajny. Wystarczy naprawdę odrobina żeby nawilżyć całą twarz. Jego cena to 25,90zł, ale ja akurat kupiłam go na promocji za 12zł.



Tonik z aloesem również z tej serii podbił moje serce. Jego opakowanie zdecydowanie przyciąga. Zapach jest świeży i przyjemny, znakomicie odżywia oraz oczyszcza skórę. Jestem jego zdecydowaną wielbicielką chociaż stosuje go od niedawna. Myślę, że seria Love Nature jest stworzona dla osób, które potrzebują odżywienia, nawilżenia, mają skórę trądzikową, trudną oraz alergiczną. Seria z aloesem jest przypisana skórze normalnej i mieszanej, ale Oriflame posiada duży wybór z tej serii- z malinami -do cery normalnej, z dziką różą- do cery suchej, z olejkiem z drzewa herbacianego- cera tłusta. Serdecznie polecam te kosmetyki! Warto wypróbować ;) Tym bardziej, że Oriflame kusi promocjami co katalog ;) Cena toniku to 23,90zł jednak teraz jest w cenie promocyjnej za 17,99zł (150ml).




Kolejnym produktem jest odżywczy balsam do ciała z olejkiem arganowym również z Oriflame, ale tym razem z serii Optimals Body. Balsam kusi przepięknym, świeżym zapachem, jest bardzo wydajny, po nałożeniu szybko się wchłania oraz łatwo się rozprowadza. Jego cena to 29,90zł, natomiast aktualnie jest w promocji za 17,99zł. Produkt jest pełnowymiarowy- 250ml.




A teraz kilka słów o produktach do pielęgnacji włosów ;)
Oczywiście wśród nich znajduje się maska z Kallosa OMEGA, o której już Wam wspominałam. Przetestowałam ją i rzeczywiście daje efekty, a 12zł za 1 litr to prawdziwy hit! Choć jej zapach zaczął mnie lekko drażnić to mimo wszystko rezultaty są genialne. Przede wszystkim nie obciąża ona włosów, które po jej użyciu są miłe w dotyku i odżywione. Myślę, że nie powinno się jej stosować częściej niż raz lub dwa razy w tygodniu. Póki co jestem pod wrażeniem.


Oczywiście nie mogłoby się obejść bez recenzji szamponu. Ostatnio zaczęłam stosować szampon z Oriflame z serii Nature Secrets z kokosem i pszenicą do włosów suchych i zniszczonych. Bardzo lubię takie naturalne składniki w kosmetykach, ponieważ mam wrażenie, że lepiej wpływają na naszą skórę, cerę czy też włosy. Wiadomo nie każdy ma czas tworzyć codziennie maseczki czy też szampony z naturalnych, domowych składników, więc myślę, że to jest super alternatywa ;) Plusem jest to, że mimo że to seria dla kobiet jest również idealny dla mężczyzn. Używa go również mój tata i mój brat i naprawdę chwalą sobie, ja również. Zapach idealny, jest prawie przezroczysty więc na pewno nie zawiera tysiąca chemikalii, jest bardzo wydajny oraz daje ulgę zmęczonym i zniszczonym włosom. Jego cena to 13,90zł jednak teraz jest na niego promocja -10zł (250ml). Ja kupiłam go również na przecenie, za 13zł (400ml) ;)



Do moich majowych ulubieńców należy również paletka cieni z Makeup Revolution Flawless, Postanowiłam kupić sobie ją ponieważ zobaczyłam ją na internecie w bardzo, jak dla mnie, okazyjnej cenie, bo jej koszt to 30zł za 32 kolory ceni, więc WOW ;) Z przesyłką dałam za nią 40zł. Zawsze jeśli kupowałam cienie to były to malutkie paletki składające się co najwyżej z 4 kolorów, więc postanowiłam zaszaleć. Kolory są idealne dla mnie, zrównoważone- czyli nie za jasne nie za ciemne, wszystkiego po trochu ;) Opakowanie wygląda bardzo elegancko i profesjonalnie- czarne ze złotymi napisami. Cienie są łatwe i wygodne w aplikacji, nie kruszą się. Są idealne, używam ich codziennie od kiedy je kupiłam (zanim dokonałam zakupu nie malowałam się codziennie cieniami). Polecam gorąco!



Odżywka do rzęs jest również ważnym elementem makijażu, nie sądzicie? Ja kupiłam swoją w Oriflame z serii THE ONE. Jej włoski z jednej strony są krótsze- przeznaczone do brwi, z drugiej dłuższe- przeznaczone do rzęs. Jest ona w formie żelu, więc nie spływa i nie podrażnia oka. Super sprawdza się również jako "baza" pod tusz. I ja jej właśnie tak używam.(kupiona przeze mnie za 10zł) A tusz, który posiadam to Gordani Gold pogrubiający rzęsy. Muszę przyznać, że jest naprawdę świetny, nie skleja rzęs i super się na nich utrzymuje przez cały dzień w dodatku bardzo łatwo i przyjemnie się go aplikuje. Cena katalogowa w tej chwili to 40zł. Ja kupiłam go na promocji za 26zł ;) Serdecznie polecam. 



Puder THE ONE medium. Świetnie kryje i idealnie sprawdza się na upalne dni- nie trzeba nakładać podkładu. Cera sprawia wrażenie świeżej i pozbawionej makijażu, a jednak puder prasowany zapewnia lekkie krycie niedoskonałości. W zestawie posiada gąbeczkę do aplikacji. Cena to 42,90zł. W promocji możńa go upolować za 25zł ;)



Pomadki z Golden Rose, które znalazłam to zdecydowany hit!! Aplikuje się je poprzez kredkę. Są matowe, piękne, soczyste i naprawdę trwałe! Ich cena o ile dobrze pamiętam to 10,90zł/ szt. Ja zdecydowałam się na 3 kolorki i jestem bardzo zadowolona, Muszę przyznać, że obawiałam się ich, ponieważ z natury mam bardzo suche usta, a one są matowe. Jednak już po 1 aplikacji przekonałam się, że to mój "pomadkowy ratunek". Rzadko mogłam użyć jakiejś szminki bo każda wyglądała po prostu źle na moich ustach. One wyglądają rewelacyjnie! Są to numerki 4, 15 i 19. Numer 15 jest niestety źle przeze mnie dobrany, więc stosuje go często pod numerek 4 i 19. 



Również genialnym produktem, a zarazem tanim jest wazelina z Ziaji. Kosztuje ona zaledwie 2,50zł, a to co robi z ustami jest niesamowite. Są po niej miękkie, pozbawione suchych skórek, odżywione. Jest bardzo wydajna wystarczy odrobina by dosyć obficie nawilżyć usta. Must have w torebce każdej kobiety, ale również w domu każdego mężczyzny!


I ostatni już produkt to perfumetka z Zary o zapachu Rose. 10ml kupiłam za 15zł i myślałam, że to strata pieniędzy ale nic bardziej mylnego drogie panie! Dzięki kulce, która pełni funkcję aplikatora perfumy starczają na długo. Ich zapach jest przepiękny. Jest to mała rzecz, którą można zawsze schować do torebki i mieć przy sobie w każdej sytuacji nie zajmując jednocześnie dużo miejsca, ani nie nosząc ciężkich rzeczy. Używam tych perfum od miesiąca i muszę Wam przyznać, że są prawie pełne ubyło niewiele. Są super! I na pewno jeszcze nie raz po nie wrócę! 















czwartek, 26 maja 2016

26 maj- wyjątkowy dzień

Dzień mamy to szczególna chwila w roku. Dzieci obdarowują je upominkami, prezentami, słodkościami, kwiatami. Mamy to wyjątkowe istoty. Pełne ciepła, miłości, cierpliwości. Nie ma osoby bliższej dziecku niż mama. Bez względu na to czy jest ona biedna czy bogata, starsza czy młodsza, gruba czy chuda, dla każdego dziecka jego mama jest najpiękniejsza i najcudowniejsza. Ten dzień jest wyjątkowy, bo pozwala Nam docenić swoje kochane mamy.

Co dać mamie?
Mama nigdy nie powie, że chciałaby coś dostać. Powie, że wystarczy, że zrobisz herbatę i z nią usiądziesz na chwilę i porozmawiasz. To prawda moi drodzy! Ale...czy nie warto zobaczyć jej zaskoczenia i uśmiechu kiedy dostanie chociaż malutki bukiecik tulipanów?
Ja co roku zarówno na dzień taty jak i na dzień mamy stawiam na prezenty, które są wykonane własnoręcznie. Może nie w 100%, ale tak żeby było widać moją pracę włożoną w to i moje serce. Przecież rodzice nie raz poświęcali dla mnie swój czas, swoje plany, robili to z sercem, nie marudzili. Taki prezent cieszy o wiele bardziej niż paczka słodyczy kupiona na przecenie w biedronce. Czy naprawdę dla Was mama znaczy tyle co 15zł wydane w spożywczym? Nie w cenie jest problem lecz w ludziach... Za 15zł można wymyśleć coś lepszego  niż "merci". Nie mówię tu o osobach, które założyły już własną rodzinę i rzecz jasna nie będą siedzieć i kleić kartek papieru, ale mówię o tych, którzy "nie są jeszcze zbyt dorośli na klejenie". Chociaż moim zdaniem na taki upominek nigdy nie jest się "za starym", wystarczą dobre chęci.

Podam Wam kilka pomysłów na prezent, które sama realizowałam z bratem od kilku lat. Może któryś przypadnie Wam do gustu ;)

1. Kalendarz ze zdjęciami rodzinnymi+ zaznaczone daty najważniejszych wydarzeń w naszej rodzinie (urodziny, imieniny, wakacje itd.)
2. Bransoletka na rzemyku z grawerem. W moim przypadku była to bransoletka chyba z Kruka. Rzemyk był koloru czerwonego, a rolę zawieszki pełniła srebrna koniczynka. Wygrawerowaliśmy na niej po jednej stronie "Kochamy Cię" po drugiej "Wiktor i Weronika". Całkowity koszt tego prezentu to około 45zł ;)


3. Film z wspólnymi zdjęciami, napisami, urywkami filmików zrobiony własnoręcznie (wystarczy ściągnąć najprostszy w obsłudze program do obróbki). Koszt tego prezentu to 0zł+ poświęcony czas.
4. Album ze zdjęciami. Ja wybrałam album z Media Marktu na którym można zdjęcia przykleić, dzięki temu sama decydowałam o ich ułożeniu i mogłam dodać podpisy od siebie. Koszt całkowity to około 30zł.


5. Czekoladki przybierające różne kształty i formy+ bukiet kwiatów lub butelka dobrego wina. Taki podarunek możecie znaleźć na tej stronie <klik>. Prezent jest z pewnością bardziej kreatywny niż zwykła czekolada i jest to pomysł nie tylko na dzień matki!


6. Relaksujący masaż lub wizyta u kosmetyczki. Wiele salonów daje możliwość wykupienia na dzień matki jakiejś usługi w ramach prezentu. Myślę, że to bardzo ciekawy pomysł szczególnie dla tych dużo pracujących i przemęczonych mam ;)
7. Wspólny dzień na basenie w kinie gdzie tylko chcecie. Ważne, by Twoja mama nie była obciążona finansowo tym wyjściem i dobrze się bawiła.
8. Ramka ze zdjęciami zrobionymi specjalnie na tą okazję. Ja z bratem postanowiliśmy umieścić na naszych zdjęciach kartki z napisami "Kochamy Cię, Wszystkiego Najlepszego Mamo, Dobrze że jesteś". Wystarczy zrobić zdjęcia, wywołać je, kupić ramkę i gotowe! Moja ramka pochodzi z PEPCO. Została kupiona za 20zł i według mnie jest w bardzo ładnym stylu i w modnych teraz szarościach. Dodatkiem do tego były kieliszki do wina zakupione w TK maxx (jeden za 17zł). Ich zdecydowaną zaletą jest to, że wyglądają jak kryształowe, a w rzeczywistości są plastikowe i bardzo dobrze wykonane ;) Moja mama jest zdecydowanie koneserką wina dlatego poszłam w tym roku za jej gustem. Całkowity koszt prezentu to około 57zł.

Oczywiście jeśli Wasza Mama lubi kosmetyki, kwiaty czy też czekoladki to nie jest powiedziane, że to zły prezent na ten szczególny dzień, ale czasem warto pomyśleć trochę dłużej nad podarunkiem. Jak widzicie nawet czekoladki mogą być czymś niecodziennym jeśli o to zadbamy ;) Powodzenia!

Prezent nr 8 DZISIEJSZY ;)






wtorek, 24 maja 2016

Maska z Kallosa i ostre cięcie

Na początek chciałam Was poinformować, że od dzisiaj jest już dostępny nowy katalog! Macie go tutaj <klik> . Odsyłam Was do zakładki "Oriflame", aby dowiedzieć się więcej.

Dzisiaj udałam się do nowo odkrytego przeze mnie salonu She&He i muszę przyznać, że jestem zachwycona! Jak sami pewnie wiecie- ciężko dzisiaj o dobry salon fryzjerski...brak profesjonalizmu, brak porozumienia, brak konsultacji, wygórowana cena to wszystko sprawia, że nie chce się wracać. Jednak po dzisiejszej wizycie mogę śmiało stwierdzić, że jeszcze są dobrzy styliści!

U fryzjera nie byłam od pół roku. Tak wiem co myślicie....CO?! PÓŁ ROKU?! Ale to prawda. Wierzyłam w przesąd, że od studniówki do końca matur nie można obcinać włosów, a dodatkowo nie obcinałam ich jeszcze 3 miesiące przed studniówką, więc możecie sobie tylko wyobrazić do jakiego stanu je doprowadziłam. Wzięłam się za szukanie jakiegoś fajnego, niedrogiego miejsca gdzie mogłabym pójść obciąć włosy. Musiałam dobrze wybrać, bo cięcie nie byle jakie...nie wybaczyłabym sobie gdyby moje włosy zostały źle potraktowane jak w poprzednich przypadkach... Trafiłam na salon She&He. To ciekawe, bo już sama nazwa była zachęcająca. Zaczęłam przeglądać ich strony i szczerze mówiąc nieco się przeraziłam...bo wyglądało to bardzo profesjonalnie i (tak sobie pomyślałam) co za tym idzie na pewno drogo. Postanowiłam mimo wszystko zapisać się. Miłą niespodzianką był SMS od salonu, który przyszedł mi dzień przed wizytą w celu przypomnienia o niej. Fryzjer znajduje się w centrum miasta. Jest bardzo łatwy dojazd i świetnie widoczna witryna salonu z ulicy, także nie miałam żadnych problemów ze znalezieniem go. Kiedy weszłam przywitała mnie bardzo sympatyczna blondynka- Pani Asia. Od razu zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać i znalazłyśmy wspólny język. Asia najpierw spytała co robimy, razem ustaliłyśmy wspólną wersje i poszłyśmy myć głowę. W międzyczasie zaproponowano mi herbatę. Mycie głowy połączone z lekkim masażem....nic piękniejszego! Naprawdę pełen profesjonalizm! Pani poleciła mi również serie do pielęgnacji włosów i zaczęłyśmy rozmawiać o schodzeniu z farby. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi, więc po obcięciu włosów Pani Asia pokazała mi na komputerze co i jak. Czy to nie cudowne, że nie czułam jakby mnie wyganiała, czy spieszyła się? Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła pozytywnie to cena. ;) Myślałam, że moje włosy zostaną zaliczone do długich i zapłacę 65zł, a tu okazało się, że zostały zaliczone do średnich i zapłaciłam tylko 55zł !

Polecam gorąco wszystkim ten salon! Pełen profesjonalizm, zaangażowanie i serdeczność. Aż chce się wracać. ;) Tutaj macie link do strony salonu <klik> oraz ich FB <klik>.

A OTO MOJA METAMORFOZA :)
PRZED
 PO

Kupiłam sobie do pielęgnacji włosów maskę firmy Kallos. Kosztuje ona 12zł za 1 litr, więc musicie przyznać, że cena jak marzenie ;) Wybór masek jest ogromny- bananowa, czekoladowa, keratynowa, color itd. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja wybrałam Kallos OMEGA. Ma ona czerwoną etykietkę. Muszę przyznać, że jeszcze jej nie używałam, ale każdy sobie chwali, więc pomyślałam czemu by nie spróbować i to za taką śmieszną cenę. Jej plusem jest również piękny zapach. Stosuje się ją jak zwykłą maskę, czyli nakłada na 5min i po tym czasie spłukuje. Mam nadzieję, że również moje włosy dzięki niej poczują różnicę.




niedziela, 22 maja 2016

Świat się pomylił

Czasem nie wszystko idzie po naszej myśli. Nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli lub oczekiwali. Dzień, który z pozoru miał być jednym z najlepszych okazuje się pełen bólu. Znacie to?
Dzisiaj na szczęście mamy piękny, słoneczny, majowy poranek. A ja właśnie jestem w pociągu, w podróży do rodziny, której już bardzo dawno nie widziałam. Lubię takie dni jak ten.

20 maja zdałam ostatni egzamin maturalny. Poszło mi świetnie i najdłuższe wakacje życia stały się w końcu rzeczywistością ;) Pierwszy punkt mojej "checklisty" został zrealizowany! Jestem na dobrej drodze. Jednak wyobrażałam sobie całkiem inaczej ten dzień. Pełen uśmiechu, świętowania, gratulacji...niestety żadne z powyżej wymienionych czynności nie miało miejsca. Wracając z matury kupiłam szampana i miałam nadzieję że wszystko potoczy się zgodnie z planem, ale niestety... Wróciłam do domu gdzie była tylko mama i mówiła żebyśmy poczekały na tatę, a ja o 15 byłam umówiona z moim mężczyzną, więc taty się nie doczekałam. Jednak z moim mężczyzną też jak się okazało nie było kolorowo. Odbyliśmy burzliwą kłótnie i polała się niejedna łza. Chyba potem dotarło do niego jak wielki ból mi sprawił w tak ważnym dla mnie dniu... Gdyby nie nasze związkowe perypetie....wszystko byłoby idealnie. Gdy przyjechałam do niego czekał już na mnie obiad, który zrobił jak się później okazało również i deser ;) Byliśmy na dłuuugim spacerze z psem na kamieniołomie i wszystko zdawało się być idealne, ale niestety nie było. Było mi przykro, że awantury są robione w takie dni jak ten. I jak to zwykle bywa, poszła już cała wiązanka, bo jak się kłócić to przecież o wszystko, nawet o to co było dwa lata temu, a co! ;)

Dzisiaj jest nowy, piękny dzień i w planach rowerki, więc udanego weekendu dla wszystkich! ;)

wtorek, 17 maja 2016

Paznokcie z IBX, czy to naprawdę działa?






Dzisiaj chciałabym poruszyć kwestie paznokci, a w szczególności tych rozdwajających się, łamliwych i cienkich jak kartka papieru. Ten opis idealnie oddaje stan moich paznokci. Próbowałam wielu preparatów i odżywek, ale nic nie dawało rezultatu. W końcu postanowiłam, że zacznę przygodę z paznokciami żelowymi. Wydawało się to jedynym rozwiązaniem na moje dosyć brzydkie paznokcie. Zaczęło się niewinnie- od okazjonalnego robienia żelu na wesela, święta itd. Za każdym razem ciężko było mi się z nimi żegnać i je zdejmować, ponieważ wyglądały cudownie....zupełnie inaczej niż moje naturalne. I co najważniejsze były smukłe i długie, a tego też nigdy nie mogłam osiągnąć na swoich paznokciach. Aż w końcu przyszła studniówka. Znalazłam nową kosmetyczkę, która bajecznie robi paznokcie i ma o tym ogromne pojęcie. Jednym słowem zakochałam się w moich czerwonych studniówkowych cudeńkach i nie mogłam sobie odpuścić i tym razem, więc postanowiłam robić paznokcie tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to tylko ładnie wygląda, ale nadal nie pomaga mojej płytce. Paznokcie z biegiem czasu urosły na tyle, że nie musiałam ich już przedłużać i robiłam żel na własnych. Mimo wszystko szukałam dla nich ratunku....

Wtedy moja kosmetyczka poleciła mi odżywkę, którą robi sobie wiele jej klientek IBX. Ma ona za zadanie odbudować nawet bardzo zniszczone paznokcie. Jednak warunkiem jest regularne chodzenie na nią. Taki zabieg powinno powtarzać się co 2 tygodnie. W moim salonie kosztuje to jednorazowo 30zł, czyli zabieg nałożenia odżywki, spiłowania paznokci oraz wycięcia skórek. Dzisiaj zdecydowałam się na to po raz pierwszy. Byłam zdjąć żel, skrócić paznokcie do maximum i nałożyć ten preparat. Już jestem umówiona na kolejną wizytę 31 maja. ;) Postanowiłam zaufać zapewnieniom mojej kosmetyczki. Jednak potrzeba czasu by dało to efekty. Odżywka redukuje przebarwienia, pomaga na rozdwajające się i łamliwe paznokcie. Bardzo liczę na to, że pomoże i mnie. Będę Was informować co 2 tygodnie o zmianach jakie zauważę stosując tą odżywkę. Trzymajcie kciuki!

Jeśli ktokolwiek z Was o tym słyszał lub stosował taką odżywkę to podzielcie się swoimi doświadczeniami ;)
Na początku wpisu zamieściłam niektóre zdjęcia moich paznokci żelowych oraz moich paznokci po dzisiejszym zabiegu.
Zamieszczam Wam również link pod którym możecie poczytać trochę więcej na ten temat ;) http://www.ibx.com.pl/


poniedziałek, 16 maja 2016

Moja "checklista"

Chyba każdy z Was ma jakieś plany, marzenia bliższe bądź dalsze. W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment kiedy zaczyna czuć, że to ta przełomowa dla niego chwila i musi ją dobrze wykorzystać. Jednym słowem czas na zmiany! Zmiany, zmiany, zmiany. Oczywiście na lepsze ;) Myślę, że zamieszczając je tutaj będzie to dla mnie tym większa motywacja do ich realizacji. Niestety nie mogę zdradzić Wam wszystkich moich planów, ale zdecydowanie większą ich częścią mogę się z Wami podzielić ;)

Na początek coś prostego- ZDAĆ MATURĘ. To zdecydowanie jest teraz mój numer jeden! Przepustka do nowego rozdziału w moim życiu. Oczywiście mam zamiar uczyć się dalej i iść na studia, ale poświęcę temu oddzielny wpis.

Drugą sprawą jest zadbanie o swoje WŁOSY oraz PAZNOKCIE. Znalazło się to na mojej liście, ponieważ już od dawna miałam to zrobić, ale jakoś nigdy nie było na to albo czasu albo brakowało pieniędzy. W następnych postach napisze o tym nieco więcej i wstawię zdjęcia mojej "przemiany".

Mój trzeci cel myślę, że nie jest czymś wyjątkowym. Planuje, po prostu, znaleźć fajną, wakacyjną PRACĘ. Dającą mi satysfakcję, w której poznam nowych, zwariowanych ludzi.
Zamierzam również wrócić do SPORTU. Samochód zamienić na rower. Spacery zamienić na bieg. Leżenie w łóżku zamienić na ćwiczenia. Bardzo brakuje mi formy i kondycji, którą miałam jeszcze kilka lat temu. Kobieta ćwicząca czuję się od razu pewniejsza siebie, bardziej atrakcyjna. Nie jestem zwolenniczką nudzenia się, więc myślę, że to do dobra forma spędzania wolnego czasu wspólnie z moim mężczyzną.

Z uprawianiem sportu wiąże się oczywiście również ZDROWE ODŻYWIANIE. Niestety...ale stwierdzenie, iż jesteśmy tym co jemy jest prawdziwe. Nie da się zmienić wyglądu naszej skóry, włosów, paznokci bez odpowiedniego odżywiania. W okresie letnim nie wydaje się to trudne, ponieważ zaczyna się sezon na dużo pysznych owoców, które z łatwością mogą Nam zastąpić czekoladę, więc postaram się właśnie to uczynić i będę Was na bieżąco informować o mojej silnej woli. Oczywiście nie oznacza to kompletnego braku słodyczy, ale..."słodkie niedziele" powinny w zupełności wystarczyć przynajmniej mnie, ponieważ ja z natury raczej nie jestem osobą mającą problemy z wagą. ;)

Kolejną rzeczą, którą postanowiłam zrobić dla siebie jest przeczytanie przynajmniej dwóch KSIĄŻEK. Tak wiem, niektórym wyda się to dziwne, ale ostatnio nie miałam nawet chwili by usiąść w fotelu z jakąś fajną książką i zapomnieć o wszystkim. Dlatego marzę o dobrej, życiowej książce, więc jeśli macie coś co jest godne polecenia to chętnie skorzystam ;)

Zamierzam również odwiedzić rodzinę. W końcu najdłuższe wakacje w życiu do czegoś zobowiązują, więc liczę na to, że uda mi się to zrealizować ;) Liczę także na fajny wyjazd wakacyjny z moim mężczyzną i mam nadzieję, że uda Nam się kolejny rok wypocząć nad morzem. Nie ma lepszych wakacji niż wakacje nad wybrzeżem <3 NIEWAŻNE GDZIE WAŻNE Z KIM

I takim ostatnim, malutkim celem jest uzupełnienie mojego pokoju. Brakuje w nim jeszcze kilku rzeczy po remoncie, które zamierzam dokupić i mam już je nawet upatrzone. Są to drobiazgi, ale przecież każda kobieta wie jak istotne są detale ;)


Na mojej liście jest 16 punktów. Znacie część z nich, niestety reszta pozostaje tylko dla mnie ;) Spełniajcie marzenia i miejcie cele w życiu, bo to potrafi uskrzydlić człowieka jak nic innego! Ludzie mają różne priorytety, ale dla każdego z Nas jest kilka spraw naprawdę ważnych i trzymajcie się ich. Nie poddawajcie się choćby inni w Was nie wierzyli. Powodzenia!!




niedziela, 15 maja 2016

Na początek kilka słów o mnie



Ja- dziewiętnastoletnia, silna i pewna siebie kobieta. Przyszedł czas żeby wśród miliona blogów znalazł się również mój. Pisze przede wszystkim dla siebie, ale mam nadzieję, że to co piszę znajdzie także swoich wiernych fanów. Czy jestem na tyle dobra żeby tworzyć? To już nie mnie oceniać, ale chce się uczyć pisać tak, by miało to jakiś sens, by trafiało do ludzi i tkwiło w ich pamięci.

Kilka słów o mnie? W tym tygodniu czekają mnie ustne egzaminy maturalne. Jestem konsultantką w firmie Oriflame, a od czerwca zamierzam iść do jeszcze jakiejś pracy. Czekają mnie najdłuższe i mam nadzieję, że najlepsze wakacje w moim życiu. Co więcej? Jestem szczęśliwa, a dokładniej- szczęśliwie zakochana. Jesteśmy ze sobą trochę ponad dwa lata i planujemy już niedługo wspólnie zamieszkać. W końcu życie studenckie rządzi się swoimi prawami ;)

Mój blog będzie poświęcony moim "siedmiu życiom". Dlaczego akurat siedem żyć? Przekonacie się już niedługo.