Na początek chciałam Was poinformować, że od dzisiaj jest już dostępny nowy katalog! Macie go tutaj <klik> . Odsyłam Was do zakładki "Oriflame", aby dowiedzieć się więcej.
Dzisiaj udałam się do nowo odkrytego przeze mnie salonu She&He i muszę przyznać, że jestem zachwycona! Jak sami pewnie wiecie- ciężko dzisiaj o dobry salon fryzjerski...brak profesjonalizmu, brak porozumienia, brak konsultacji, wygórowana cena to wszystko sprawia, że nie chce się wracać. Jednak po dzisiejszej wizycie mogę śmiało stwierdzić, że jeszcze są dobrzy styliści!
U fryzjera nie byłam od pół roku. Tak wiem co myślicie....CO?! PÓŁ ROKU?! Ale to prawda. Wierzyłam w przesąd, że od studniówki do końca matur nie można obcinać włosów, a dodatkowo nie obcinałam ich jeszcze 3 miesiące przed studniówką, więc możecie sobie tylko wyobrazić do jakiego stanu je doprowadziłam. Wzięłam się za szukanie jakiegoś fajnego, niedrogiego miejsca gdzie mogłabym pójść obciąć włosy. Musiałam dobrze wybrać, bo cięcie nie byle jakie...nie wybaczyłabym sobie gdyby moje włosy zostały źle potraktowane jak w poprzednich przypadkach... Trafiłam na salon She&He. To ciekawe, bo już sama nazwa była zachęcająca. Zaczęłam przeglądać ich strony i szczerze mówiąc nieco się przeraziłam...bo wyglądało to bardzo profesjonalnie i (tak sobie pomyślałam) co za tym idzie na pewno drogo. Postanowiłam mimo wszystko zapisać się. Miłą niespodzianką był SMS od salonu, który przyszedł mi dzień przed wizytą w celu przypomnienia o niej. Fryzjer znajduje się w centrum miasta. Jest bardzo łatwy dojazd i świetnie widoczna witryna salonu z ulicy, także nie miałam żadnych problemów ze znalezieniem go. Kiedy weszłam przywitała mnie bardzo sympatyczna blondynka- Pani Asia. Od razu zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać i znalazłyśmy wspólny język. Asia najpierw spytała co robimy, razem ustaliłyśmy wspólną wersje i poszłyśmy myć głowę. W międzyczasie zaproponowano mi herbatę. Mycie głowy połączone z lekkim masażem....nic piękniejszego! Naprawdę pełen profesjonalizm! Pani poleciła mi również serie do pielęgnacji włosów i zaczęłyśmy rozmawiać o schodzeniu z farby. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi, więc po obcięciu włosów Pani Asia pokazała mi na komputerze co i jak. Czy to nie cudowne, że nie czułam jakby mnie wyganiała, czy spieszyła się? Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła pozytywnie to cena. ;) Myślałam, że moje włosy zostaną zaliczone do długich i zapłacę 65zł, a tu okazało się, że zostały zaliczone do średnich i zapłaciłam tylko 55zł !
Polecam gorąco wszystkim ten salon! Pełen profesjonalizm, zaangażowanie i serdeczność. Aż chce się wracać. ;) Tutaj macie link do strony salonu <klik> oraz ich FB <klik>.
A OTO MOJA METAMORFOZA :)
PRZED
PO
Kupiłam sobie do pielęgnacji włosów maskę firmy Kallos. Kosztuje ona 12zł za 1 litr, więc musicie przyznać, że cena jak marzenie ;) Wybór masek jest ogromny- bananowa, czekoladowa, keratynowa, color itd. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja wybrałam Kallos OMEGA. Ma ona czerwoną etykietkę. Muszę przyznać, że jeszcze jej nie używałam, ale każdy sobie chwali, więc pomyślałam czemu by nie spróbować i to za taką śmieszną cenę. Jej plusem jest również piękny zapach. Stosuje się ją jak zwykłą maskę, czyli nakłada na 5min i po tym czasie spłukuje. Mam nadzieję, że również moje włosy dzięki niej poczują różnicę.


OMG ale cięcie!!! Połowa dziewczyn by się popłakała.. hahahah. Gratuluję odwagi :-) Nie chciałaś oddać włosów na cele charytatywne? Maskę Omega z kallos dodaję do listy zakupów :-*
OdpowiedzUsuńNo właśnie chciałam oddać na peruki dla ludzi po chemioterapii, ale tak wyszło, że ten salon nie dołączył do tej akcji, a ja z wrażenia zapomniałam żeby poprosić o zapakowanie tych włosów... :(
Usuń